
Słoneczny,
październikowy poranek.
Rudzinieccy wolontariusze są podekscytowani, ale
równocześnie przejęci. „To
nasz wielki dzień”, powtarzają. Dlaczego? Bo dzisiaj, 29
października 2010,
przedstawią w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Rudzińcu owoc 5-cio
miesięcznych
przygotowań - musical. Mistrzostwo, które wymagało wielkiej
pracy, pracy i
jeszcze raz pracy.
W oczach
większości
dorosłych ludzi młodzież
jest utrapieniem i zmorą dzisiejszych czasów. Czy to aby na
pewno prawda?
Na
szczęście w naszej gminie znaleźli się ludzie, którzy wierzą
w ambicje i
marzenia młodszego pokolenia. Właśnie dzięki nim i z ich pomocą 25
osobowa
grupa Spontariuszy napisała projekt „Każdy inny-wszyscy
równi”. Celem było
zainteresowanie problemem niepełnosprawności i subkultur. Młodzież
poprzez swój
występ chciała pokazać dorosłym ludziom, że ich stereotypowa opinia o
młodzieży
nie jest do końca prawdziwa. I chyba im się udało…
Zimny prysznic?
Czy
ktoś mówił, że będzie łatwo? Nasza pani reżyser, Małgorzata
Grund, sporo się
napracowała i włożyła wiele serca, aby wcielić nasz
„musicalowy” plan w życie.
Nawet tydzień przed premierą bardzo wiele rzeczy się skomplikowało, ale
nasz
projektowy coach- Pani Regina Wieczorek- zawsze znajdowała wyjście
awaryjne z
każdej sytuacji. Bo przecież dopóki walczysz- jesteś
zwycięzcą.
Ostatnią próbę przed występem zakończyliśmy
dialogiem:
- Czujecie to?- pyta uśmiechnięta
pani Małgosia.
-CZUJEMY!- odpowiadamy.
-Widzicie to?
-WIDZIMY.
-Jesteście NIESAMOWICI..
„Gadam, latam, pełen serwis”.
„Ale
ten czas szybko leci”- powtarzają
projektowicze. Inni zaś szczęśliwi chodzą po korytarzu, nucąc teksty
musicalowych piosenek. Mimo tego że jest to dzień premiery, atmosfera
jest
luźna i wesoła. „Gadam, latam, pełen serwis”-
mówi Patrycja, nasza fryzjerka, a
zarazem musicalowy hip-hopowiec. Jeszcze ostatnie poprawki, wywiad z
panią z
„Dziennika Zachodniego”. Jesteśmy gotowi. Właśnie
wtedy uświadomiliśmy sobie,
że odkryliśmy granice naszych możliwości, przekroczyliśmy je i
sięgnęliśmy po
niemożliwe. Zbudowaliśmy naszą własną drogę, która poprzez
wzloty i upadki
doprowadziła nas do momentu, na który tak wiele
osób czekało...
,,Ale to nie byłabym ja…”
Po
prezentacji multimedialnej omawiającej
wszystkie działania w ramach projektu i po podziękowaniach dla
osób, które
pomogły stworzyć nasze dzieło, światła reflektorów
skierowano na scenę. Wychodzi
pierwsza aktorka- zatroskana matka, przygotowująca obiad. Po chwili
wpada uśmiechnięta
córka, krzycząc:
-Mamo, zostaw to, ja się tym zajmę.
Musimy powiedzieć młodym, co ci dolega. Jeśli coś się stanie, to one mi
tego
nie wybaczą.
-Daj spokój, córko. Po co
mamy je
martwić?- odpowiada smutna matka.
Wtedy
do prowizorycznej jadalni wpada Aśka, optymistycznie nastawiona do
życia fanka
rasty, po niej Paulina- smutna i rozpaczająca nad wszystkim dziewczyna-
zwolenniczka emo. Ostatnią z sióstr jest Krycha, spokojna i
zabawna blokerka.
Siostry na naszych oczach zaczynają słowno-muzyczną bitwę:
W
pełni żyć oznacza ‘czuć’,
Jeśli
dziś nie wiesz tego,
Nie
doświadczysz pięknego.”
Żadna trudna sprawa.
To nasza moda kolorowa,
Na szarość życia
szkoda.!”
„Piękne słowa tworzą życie,.
Nazywają me odkrycie,
W rytmie zawarty jest sens,
Spróbuj,
jeśli chcesz.!”
Muzyka
rozbrzmiewa coraz innymi rytmami. Zespół - Mateusz Troll i
Przyjaciele - dwoi
się i troi, by poruszyć widzów. Dziewczęta śpiewają, tańczą,
zachwycają
wymyślnymi fryzurami i szokującym makijażem. Mogłyby się zmienić, stać
takie,
jak inni, ale... TO
NIE BYŁYBY JUŻ ONE.
Akcja się rozwija. Gdy niespodziewanie matka dostaje się
do szpitala,
skłócone dotychczas siostry jednoczą się, chcąc osiągnąć
wspólny cel- wygrać
pieniądze na kosztowne leczenie matki. Ostatni wspólny
taniec, piosenka
finałowa i łzy wzruszenia:
-Asiu, dlaczego płaczesz? – pytam.
-Bo już koniec.
Tworzymy legendę!
Po
występie podziękowaliśmy ważnym osobom, bez
których projekt by się nie udał: p. Małgorzacie Szymańskiej-
kierownik OPS-u w
Rudzińcu, Reginie Wieczorek Małgorzacie Grund i innym, a w
szczególności
rodzicom. Gdy znaleźliśmy się w przebieralni, dało się słyszeć wielki
pisk. Z
radości? Tak, dlatego że dopięliśmy swego, pokazaliśmy, że coś
potrafimy. Kiedy
na końcu wykrzyczeliśmy razem zdanie „Każdy inny- wszyscy
równi”, zdanie, w
które tak bardzo wierzyliśmy, mieliśmy poczucie
wspólnoty i siły. Czułyśmy, że
wydarzyło się coś ważnego.
-Jesteście
niesamowici- mówiła pani Małgorzata Szymańska, wręczając
wolontariuszom
encyklopedie i inne wspaniałe nagrody.
Kolekcjonerzy wspomnień.
Musical
dla wszystkich Spontariuszy to niesamowite doświadczenie,
które już nigdy się
nie powtórzy, nie będzie takie samo. „Odwaliliśmy
kawał” dobrej roboty, nie
ukrywając wzruszenia na scenie, gdy zbliżał się finał. Dało się
słyszeć, że
było pięknie i profesjonalnie. Myślę, że potwierdziły to gromkie brawa.
To był
dzień, gdy nasze marzenia spełniły się.
Na
koniec zacytuję słowa Ryünsokea Akutagawy: „Wy,
którzy się boicie, że sztuka
przywiedzie młodzież do upadku, śpijcie spokojnie! Nie upadają młodzi
tak łatwo
jak wy sami”.