Po kilkugodzinnej
podróży od razu zaproponowano nam
bardzo ciekawy punkt programu - zwiedzanie Muzeum Powstania
Warszawskiego, które
mieści się w dawnej elektrowni tramwajowej, zabytku architektury
przemysłowej z
początku XX w.
Historia ukazana w nowoczesny sposób: dźwiękiem, światłem,
imitacjami ulic, kanałów, komputerowymi prezentacjami,
filmami. Niezwykły
klimat wędrówki po warszawskim bruku zgodnie z kartkami z
kalendarza
informującymi o kolejnych etapach przebiegu powstania zapadł w pamięć
niejednemu młodemu człowiekowi. To była niezwykła i ciekawa lekcja
historii
Następny
dzień wycieczki rozpoczęliśmy od
zwiedzania Sejmu RP. Wąskim, zakamuflowanym bocznym wejściem z bramkami
dostaliśmy
się do pilnie strzeżonego budynku. Naszym przewodnikiem po meandrach
poselskich
korytarzy był poseł Wacław Martyniuk. Mieliśmy okazję wspiąć się
słynnymi schodami,
które tyle razy widzieliśmy podczas telewizyjnych relacji z
sejmu. Zrobiliśmy
sobie zdjęcia na sali poselskiej oraz senatorskiej.

Polityczny poranek zamienił się w
popołudniową wędrówkę po Starym Mieście. Zamek
Królewski, Kolumna Zygmunta,
Budynki Uniwersytetu Warszawskiego, Belweder, Łazienki
Królewskie, Syrenka,
słynne warszawskie pomniki i kościoły zostały uwiecznione na naszych
zdjęciach.
Byliśmy obecni podczas zmiany warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza na
Placu
Defilad.

Po
krótkiej przejażdżce metrem do restauracji w Bibliotece
Narodowej,
gdzie zjedliśmy obiad, udaliśmy się na spacer po cmentarzu na
Powązkach.
Wzruszający widok rodzin myjących pomniki ofiar katastrofy w Smoleńsku
wycisnął
wielu łzę z oczu. Natomiast starsze groby słynnych rodaków,
którzy zostali
pochowani w Alei Zasłużonych, skłonił do refleksji, a czasem zmusił do
odgrzebania w pamięci ich dokonań.
Ostatni
dzień warszawskiej eskapady rozpoczęliśmy
od... spędzenia ponad dwu godzin w autokarze na trasie Sękocin -
Warszawa (ok.
15 km). Korki są ponoć jedną z atrakcji stolicy, ale według opinii pani
przewodnik pobiliśmy wtedy swoisty rekord. Dopiero koło 12.00
dotarliśmy do
Centrum Nauki Kopernik, gdzie z zainteresowaniem godnym młodych
odkrywców
zgłębialiśmy tajniki świata nauki. Wrzuceni w świat robotów,
maszyn,
doświadczeń fizycznych, chemicznych, różnorodnych zagadek
logicznych i
przyrodniczych, nie zauważyliśmy, kiedy minęły dwie godziny i czas było
już
wracać do domu. Niestety, z powodu opóźnienia nie udało nam
się zrobić zakupów
w słynnych galeriach Złotych Schodów.
Atrakcji
nie brakowało. Humory dopisały. Pogoda
też. Jednym słowem wycieczka do Warszawy była udana i niezapomniana,
chociażby
dlatego, że była ostatnią dla uczniów rocznika 2008-11.